Otworzyłam oczy było jeszcze ciemno, gdy spojrzałam na
zegarek była 2.30. Niall spał, no bo co może robić normalny człowiek o 2.30 !?
Nie mogłam spać a nie chciałam też budzić Nialluśka. Zachciało mi się pić więc
zeszłam do kuchni jak najciszej się dało żeby nikogo nie obudzić. No ale ja największa niezdara na
świecie… spadłam z tych schodów ;( No ale leżąc na podłodze na dole podniosłam
się mówiąc sama do siebie:
„ Żyje, żyje..”
Miałam nadzieję że nikogo nie obudziłam nikogo no, ale nie
ważne. Weszłam do kuchni wzięłam sobie z lodówki wodę i wróciłam do pokoju w
którym spał sobie Nialluś. Usiadłam na łóżku i napiłam się wody. Spojrzałam na
zegarek który wskazywał 3.30, a wstać mieliśmy o 7.00. Strasznie zaczęła mnie
boleć głowa, poszłam do łazienki (wiem że jestem dziwna bo kto normalny idzie
do łazienki kiedy boli go głowa). No ale weszłam do łazienki zapaliłam światło
i podeszła do lustr. Okazało się że rozwaliłam sobie głowę..(fajnie że dopiero to
zauważyłam). -,- To była dość mała ranka więc przykleiłam sobie plaster i
położyłam się koło mojego ukochanego (z nadzieją że zasnę).
7.00
Obudziłam się słysząc mój budzik. Była 7.00. Niallek spał
postanowiłam go obudzić.
M. Nialluś kochanie wstawaj..!
N. Która godzina..?
M. Siódma, wstawaj.
N. No dobra.- odwrócił się w moją stronę
M. Co się tak patrzysz.>.?
N. Kotku co ci się stało..?
M. Ale z czym..?
N. No dlaczego masz plaster na głowie..?
M. Aaa. To a wywaliłam się na schodach w nocy..!
N. Co ty robiłaś na schodach w nocy..?
M. Schodziłam po wodę do kuchni..!
N. I mnie nie zawołałaś przecież mogłaś sobie coś zrobić..!
M. Wiesz schodząc nie wiedziałam że spadnę..!
N. No dobra nie ważne ale nic ci nie jest misiu..?
M. Nie nic mi nie jest..!
N. Na pewno.>?
M. Na pewno. Dobra może zacznijmy się szykować bo o 9.00 mamy samolot.?
N. No dobra.. Ale misiu było mnie obudzić..!
M. Dobra następnym razem jak się wywalę to cię zawołam..!
Nialluś pocałował mnie i wstaliśmy szybko coś przekąsić bo
była już 7.40. A na lotnisko jedzie się 30 min. Po szybkim jedzeniu poszłam do
łazienki a Nialluś do drugiej. Zrobiłam makijaż, włosy związałam w wysokiego
kucyka umyłam się i ubrałam w to:
(Było bardzo ciepło)
Kiedy wyszłam Niallerek był już gotowy. Zebraliśmy i bez pożegnania
wyszliśmy z domu. Na lotnisku byliśmy o 8.50. Na szczęście zdążyliśmy
wsiedliśmy do samolotu. Wystarotwlismy a
ja jak zwykle gdy lecę samolotem
zasypiam.
Mam nadzieję że wam się podobał.!
Pozdro dla wszystkich którzy to czytają.!
Świetny!!!Czekam na NEXT!!!!!
OdpowiedzUsuńDzięki..! <3
OdpowiedzUsuńMraśny~~ Sz. M.
OdpowiedzUsuń