środa, 1 maja 2013

30.



Otworzyłam oczy było jeszcze ciemno, gdy spojrzałam na zegarek była 2.30. Niall spał, no bo co może robić normalny człowiek o 2.30 !? Nie mogłam spać a nie chciałam też budzić Nialluśka. Zachciało mi się pić więc zeszłam do kuchni jak najciszej się dało żeby nikogo nie  obudzić. No ale ja największa niezdara na świecie… spadłam z tych schodów ;( No ale leżąc na podłodze na dole podniosłam się mówiąc sama do siebie:
„ Żyje, żyje..”
Miałam nadzieję że nikogo nie obudziłam nikogo no, ale nie ważne. Weszłam do kuchni wzięłam sobie z lodówki wodę i wróciłam do pokoju w którym spał sobie Nialluś. Usiadłam na łóżku i napiłam się wody. Spojrzałam na zegarek który wskazywał 3.30, a wstać mieliśmy o 7.00. Strasznie zaczęła mnie boleć głowa, poszłam do łazienki (wiem że jestem dziwna bo kto normalny idzie do łazienki kiedy boli go głowa). No ale weszłam do łazienki zapaliłam światło i podeszła do lustr. Okazało się że rozwaliłam sobie głowę..(fajnie że dopiero to zauważyłam). -,- To była dość mała ranka więc przykleiłam sobie plaster i położyłam się koło mojego ukochanego (z nadzieją że zasnę).
7.00
Obudziłam się słysząc mój budzik. Była 7.00. Niallek spał postanowiłam go obudzić.
M. Nialluś kochanie wstawaj..!
N. Która godzina..?
M. Siódma, wstawaj.
N. No dobra.- odwrócił się w moją stronę
M. Co się tak patrzysz.>.?
N. Kotku co ci się stało..?
M. Ale z czym..?
N. No dlaczego masz plaster na głowie..?
M. Aaa. To a wywaliłam się na schodach w nocy..!
N. Co ty robiłaś na schodach w nocy..?
M. Schodziłam po wodę do kuchni..!
N. I mnie nie zawołałaś przecież mogłaś sobie coś zrobić..!
M. Wiesz schodząc nie wiedziałam że spadnę..!
N. No dobra nie ważne ale nic ci nie jest misiu..?
M. Nie nic mi nie jest..!
N. Na pewno.>?
M. Na pewno. Dobra może zacznijmy się szykować  bo o 9.00 mamy samolot.?
N. No dobra.. Ale misiu było mnie obudzić..!
M. Dobra następnym razem jak się wywalę to cię zawołam..!
Nialluś pocałował mnie i wstaliśmy szybko coś przekąsić bo była już 7.40. A na lotnisko jedzie się 30 min. Po szybkim jedzeniu poszłam do łazienki a Nialluś do drugiej. Zrobiłam makijaż, włosy związałam w wysokiego kucyka umyłam się i ubrałam w to:
 
(Było bardzo ciepło)
Kiedy wyszłam Niallerek był już gotowy. Zebraliśmy i bez pożegnania wyszliśmy z domu. Na lotnisku byliśmy o 8.50. Na szczęście zdążyliśmy wsiedliśmy do samolotu.  Wystarotwlismy a ja jak zwykle gdy  lecę samolotem zasypiam.

Mam nadzieję że wam się podobał.!
Pozdro dla wszystkich którzy to czytają.!

3 komentarze: